We Włoszech uchwalono surowe prawo przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt.
Makabryczne zabójstwo Bruna, psa tropiącego, wstrząsnęło całymi Włochami. W trakcie swojej służby pomógł odnaleźć dziewięć zaginionych osób. Wierny, inteligentny, wyszkolony — prawdziwy bohater.
Na początku lipca jego życie zostało brutalnie przerwane. Ktoś wrzucił do jego kojca kiełbasy nafaszerowane gwoździami i trucizną. Bruno zmarł w straszliwych cierpieniach. Jego opiekun, Arcangelo Caressa, uważa, że była to zemsta za jego wolontariat związany z ratowaniem zwierząt. Zaplanowany akt okrutnej zemsty.
Historia Bruna wywołała ogromne poruszenie. Ludzie przynosili kwiaty pod komisariat, posłowie domagali się ukarania sprawcy, premier wygłosiła oficjalne oświadczenie. Wszystko to zbiegło się z wejściem w życie nowego prawa ochrony zwierząt — AS 1308.
Od teraz we Włoszech za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara więzienia. Do 4 lat za zabicie lub zadanie cierpienia. Grzywny do 60 000 euro. Udział w walkach psów — nawet jako widz — grozi 2 do 4 lat więzienia. Jeśli przestępstwo zostało nagrane, popełnione w obecności dzieci lub powtórzone — kara staje się surowsza.
Co ważne: zgodnie z nowym prawem zwierzęta nie są już traktowane jak rzeczy, ale jako istoty czujące. Zwierzęta poddane przemocy mają być odbierane właścicielom. Sprawcom można zakazać posiadania zwierząt na stałe. A jeśli do znęcania się dochodzi w schronisku lub instytucji — odpowiedzialność ponosi również organizacja.
Sprawa Bruna może stać się pierwszym przypadkiem, w którym nowe prawo zostanie zastosowane w pełni. To coś więcej niż kara — to mocny sygnał dla społeczeństwa: zwierzęta nie są już milczącymi ofiarami. Teraz przemawia za nie prawo.