Historia Bruna, o której pisaliśmy wcześniej, przybiera nieoczekiwany obrót. Przypomnijmy: Bruno był psem służbowym rasy bloodhound, który – według relacji jego trenera – na początku lipca tego roku został otruty jedzeniem naszpikowanym gwoździami. Ta wersja wywołała we Włoszech szeroki rezonans społeczny, po czym sprawą zajęła się prokuratura.
Jednak oficjalne ustalenia śledztwa okazały się inne.
Prokuratura informuje, że pies nie został otruty. W trakcie ekspertyzy nie stwierdzono obecności trucizny, gwoździ ani śladów jakichkolwiek przynęt, o których mówiono w pierwszych dniach po śmierci Bruna. W jego żołądku również nie znaleziono niczego podejrzanego. Na obecnym etapie śledztwo za najbardziej prawdopodobną przyczynę śmierci uznaje udar cieplny, a nie celowe otrucie.
Ustalenia te znacząco zmieniają obraz sprawy, która zdążyła już wywołać duży oddźwięk społeczny.
Tym bardziej że w centrum śledztwa znalazła się osoba, która jako pierwsza publicznie mówiła o „brutalnym zabójstwie” psa, określając zdarzenie jako zemstę za swoją działalność wolontariacką na rzecz ratowania zwierząt. Chodzi o trenera i właściciela Bruna — Arcangelo Caressę. To właśnie jego wypowiedzi o przynętach z gwoździami i celowym otruciu stały się punktem wyjścia do szerokiego zainteresowania mediów i mediów społecznościowych.
Śledczy badają obecnie wersję możliwej inscenizacji przestępstwa. W ramach postępowania przeprowadzono przeszukania, zabezpieczono telefony, komputery oraz dokumenty. Prokuratura wskazuje na rozbieżności pomiędzy pierwotnymi relacjami a wynikami ekspertyz, a także na brak niebezpiecznych przedmiotów w miejscu, gdzie znaleziono psa.
Po opublikowaniu ustaleń prokuratury Arcangelo Caressa zamieścił obszerne oświadczenie na Facebooku. W swoim wpisie stanowczo odrzucił zarzuty, twierdząc, że nigdy nie kłamał i nadal jest przekonany, że Bruno został zabity. Pisał o silnej presji emocjonalnej, bólu po stracie oraz o tym, że — jego zdaniem — śledztwo wyciąga przedwczesne wnioski. Caressa podkreślił, że zamierza zabiegać o kontynuowanie postępowania i bronić nie tylko swojej reputacji, ale także imienia Bruna.
Śledztwo trwa. Na ten moment nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia.