– Ten młody gekon miał dziś dużo szczęścia w swojej, ogólnie rzecz biorąc, pechowej sytuacji – powiedział Gorzkowski. – Podróżował w chłodni, a potem kilka dni spędził w lodówce. Na szczęście został zauważony, zanim do sałatki trafiły ocet i sos.
– Jej reakcja zasługuje na uznanie – podkreśla przedstawiciel fundacji. – Gdyby po prostu wypuściła gekona na zewnątrz, nie miałby szans na przeżycie.
– Zainteresowanie jest ogromne – mówi Gorzkowski. – Wybierzemy osobę z doświadczeniem w opiece nad tym gatunkiem i odpowiednimi warunkami do jego utrzymania.